|
Czyli ziemie, majątki i osady w Nowej Kurlandii podlegające państwu.
przez Maurycy Orański » 03 lip 2020, 17:21
 Konwój nie był niepokojony przez nikogo kolejne wachty mijały załogom o niczym. Dla rozruszania załogi kapitan brygu postanowił zorganizować wyścig po wantach. Na początku pierwszej wachty popołudniowej zmianę wolną podzielił na dwie drużyny-prawą i lewą. Członkowie obu zespołów mieli po kolei wspiąć się na top masztu, a gdy ostatni skończył zadani podbiec do drugiego masztu i powtórzyć wyczyn. Drużyna przegrana miała zorganizować na drugi dzień występ dla zwycięzców. Usłyszała to załoga płynącej najbliżej fleuty i przekazała pozostałym. Handlowce otoczyły bryg i wyległa wzdłuż burt lub na fordeku i takielunku ich załoga mogła podziwiać zmagania. Na wystrzał z relingówki pierwsi z obu drużyn ruszyli na wanty. Zmagania toczyły się ze zmiennym szczęściem. Smaczku dodawał fakt że brali w nich udział załoganci mający albo mało albo nigdy do czynienia z wspinaniem się tacy jak kucharz, zbrojmistrz, cieśla czy kanonierzy. Adrenalina jednak pozwoliła zakończyć zawody bez wypadku, za to z mnóstwem radości. Nawet po stronie większość przegranych którzy już obmyślali czym popiszą się przed kolegami.
Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau Książę na Tarnowie i San Alberto, baron Pesaro Hetman Wielki, wicekról Nowej Kurlandii, arcybiskup Jerozolimy. wojewoda sandomierski,

-
-

- Wojewoda

-
- Posty: 4755
- Dołączył(a): 21 kwi 2016, 13:36
- Lokalizacja: Tarnów
- Medale: 25
-
-
-
-
-
-
-
-
- Godności Kancelaryjne: Hetman Wielki
- Stopień: Hetman Wielki
- Wykształcenie: Wojskowe
przez Wilhelm Orański » 13 lip 2020, 09:19
Konwój kolonialny Dzień 1/7Zarówno pinasa, jak i fleuta kupiecka czekały już w porcie na ich właściciela. Marynarze, korzystając z nieobecności Wilhelma Orańskiego starannie załadowywali wszystkie towary, które razem z nim miały popłynąć do Nowej Kurlandii. Świtało, a wiatr lekko smagał twarze zebranych i gotowych do wypłynięcia załóg, gdy do portu zawitał Orański ze swą najbliższą świtą. Pozdrowił wszystkich zgromadzonych i uścisnął dłoń każdego z towarzyszy podróży. Wilhelm nakazał raz jeszcze sprawdzić zabezpieczenia wszystkich towarów oraz gotowość do rejsu. Uzyskał potwierdzenie, że wszystko czeka tylko na jego rozkaz, który pojawił się chwilę później. Załoga już żegnała się z ukochaną ziemią, bowiem rozłąka z nią trwać miała wiele dni. Pierwszy dzień minął spokojnie, pomimo że lekki deszcz z rana miał być zapowiedzią niepewnej pogody.
Wilhelm Jan Orańskiwojski pomorski pan na San Alberto komodor Marynarki Wojennej
-
-

- Zmarły
-
- Posty: 1068
- Dołączył(a): 17 lip 2015, 14:17
- Lokalizacja: San Alberto
- Medale: 11
-
-
-
-
- Godności Kancelaryjne: Podkanclerzy
- Stopień: Komodor
- Gadu-Gadu: 53381222
kuchnie na wymiar kalwaria zebrzydowska
Powrót do Kolonie
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
|
|