dostrzegam w naszej gospodarce pewien brak, o którym chciałbym napisać. Otóż brakuje nam czegoś takiego jak pożyczka. Oczywiście... można dogadać się z danym szlachcicem, ale jest to rzadkie. Tutaj chodziłoby jednak o fundusz pożyczkowy będący w zarządzie państwa. Czekałem z tą sprawą, aż przybędzie do nas jakiś nowy przybysz i postanowi bawić się w narrację lichwiarską, ale że chyba się tego nie doczekam, myślę, że warto o tym podyskutować. Taki fundusz przydałby się nam, mógłby z niego skorzystać mieszczanin chcący zainwestować, miasto chcące pokryć swoje wydatki bądź szlachcic. Kwestią do dogadania pozostaje to, jaki byłby koszt takich pożyczek. Dla mieszczan oprocentowanie, dla szlachciów może zastaw wsi. Co Mości Kajetan sądzi o tym pomyśle?

