Rzeczpospolita Obojga Narodów

Pro fide, lege et rege!

Przejdź do zawartości



Obrazy o tematyce biblijnej

Ekspozycja dzieł sztuki i pamiątek narodowych oraz pracownie konserwatorskie

Re: Obrazy o tematyce biblijnej

Postprzez ks. Otto Kent 17 lip 2011, 11:56

Trzej Królowie

Autor nieznany. „Trzej Królowie”, mozaika, ok. 520, bazylika San Apollinare Nuovo, Rawenna

Nie wiadomo o nich nic, a mimo to są znani wszystkim. O zagadkowych postaciach mędrców ze Wschodu, którzy złożyli hołd Jezusowi, przynosząc Mu w darze mirrę, kadzidło i złoto, wspomina tylko Ewangelia wg św. Mateusza.

Ewangelista nie podaje imion mędrców, ani nawet ich liczby. Na rysunkach w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, aż do IV w., przedstawiano ich dwóch, trzech, czterech lub sześciu. W Syrii i Armenii przyjęła się wówczas tradycja, że było ich dwunastu, co miało symbolizować dwunastu Apostołów i dwanaście plemion Izraela. Z kolei Kościół koptyjski w Egipcie uznał, że było ich aż sześćdziesięciu. Liczba „trzy” pojawiła się u Orygenesa (zm. ok. 251 r.) w pierwszej ćwierci III w.

Stwierdził on, że skoro były trzy dary, to tylu musiało być również wręczających. W wieku IV ten pogląd stopniowo wszędzie został przyjęty.

Trzy znane nam dziś imiona królów pojawiły się po raz pierwszy ok. roku 520 na mozaice zdobiącej bazylikę San Apollinare Nuovo w Rawennie, która wówczas była stolicą posiadłości bizantyńskich w Italii. Nad postaciami umieszczono tam wyraźne napisy: „Balthassar, Melchior, Gaspar”. Te same imiona podaje później wielki teolog angielski, Beda Czcigodny (675–735).

Wcześniej wszędzie określano mędrców innymi imionami. Koptowie w Egipcie podawali ich aż dwanaście. U Greków mędrcy nazywali się Apellicon, Amerim i Serakin; u Syryjczyków: Kagpha, Badalilma i Badadakharida; u Etiopczyków: Ator, Sater i Paratoras.

Obrazek
ks. Otto Kent
 

Re: Obrazy o tematyce biblijnej

Postprzez ks. Otto Kent 18 lip 2011, 06:46

Ofiarowanie Jezusa w świątyni

Guido di Pietro da Mugello,zwany Fra Angelico, „Ofiarowanie Jezusa w świątyni”, fresk, 1440–1441, Klasztor San Marco, Florencja

Jesteśmy w celi numer 10 klasztoru św. Marka we Florencji. Na ścianie widzimy rozświetlone złotym blaskiem malowidło. To dzieło artysty niezwykłego. Nazywał się Guido di Pietro da Mugello, był dominikaninem. Ponieważ mówiono, że maluje pięknie jak aniołowie, przylgnął do niego przydomek „Fra Angelico” – Anielski Brat. Był niezwykle pobożny. Malował wyłącznie obrazy religijne, przy czym nie brał do ręki pędzla, dopóki nie odmówił modlitwy. Już w XV w. nazywano go „il beato” – błogosławiony, ale beatyfikował go dopiero Jan Paweł II, ogłaszając go jednocześnie patronem artystów.

Obraz przedstawia ofiarowanie Jezusa. Każdy syn pierworodny czterdzieści dni po urodzeniu był w świątyni w Jerozolimie ofiarowany Bogu. Rodzice składali go w ręce kapłana, a następnie „wykupywali” za symboliczną opłatą. Taką „opłatą” zwyczajowo była para synogarlic lub gołębi. Dlatego św. Józef, którego widzimy z lewej strony obrazu, niesie koszyczek z ptakami.

Człowiek trzymający Jezusa w objęciach to nie kapłan, tylko pobożny starzec o imieniu Symeon, któremu Duch Święty kiedyś objawił, że nie umrze, dopóki nie zobaczy Mesjasza. Natchniony przez Ducha przyszedł do świątyni. Widzimy chwilę, w której rozpoznał Mesjasza w Chrystusie.

Scena jest kontemplowana przez dwie osoby namalowane na pierwszym planie. Artysta, malujący dla dominikanów, przedstawił dominikańskich świętych. Z lewej klęczy św. Piotr Męczennik z Werony (1205–1252), sławny kaznodzieja i inkwizytor, zamordowany przez jednego z katarów. Z prawej stoi błogosławiona Willana Botti (1332–1361), kobieta, która przyjęła habit Trzeciego Zakonu dominikańskiego. Rozdała swoje dobra ubogimi sama żebrała dla nich na ulicach Florencji.

Obrazek
ks. Otto Kent
 

Re: Obrazy o tematyce biblijnej

Postprzez ks. Otto Kent 19 lip 2011, 05:07

Ofiarowanie w świątyni

Hans Memling, olej na desce, 1463, National Gallery of Art, Waszyngton

Każdy syn pierworodny był uważany przez Żydów za własność Jahwe. Dlatego 40 dni po urodzeniu należało syna zanieść do świątyni w Jerozolimie i ofiarować go Bogu, czyli symbolicznie złożyć w ręce kapłana, a następnie „wykupić” za opłatą, której wysokość była uzależniona od zamożności rodziców dziecka. Dla ludzi ubogich taką opłatą były dwa młode gołębie lub dwie synogarlice (ptaki podobne do gołębi). Na obrazie Memlinga Maryja z Jezusem na rękach i św. Józef wchodzą do świątyni. Józef, którego widzimy z lewej strony ubranego w czerwoną szatę, niesie koszyk z dwoma ptakami.

Maryja podaje Jezusa starszemu mężczyźnie. Nie jest to jednak kapłan. Memling namalował scenę Ofiarowania zgodnie ze słowami Ewangelii według św. Łukasza. Czytamy tam, że gdy Święta Rodzina znalazła się w świątyni, podszedł do niej starzec Symeon. Duch Święty objawił mu kiedyś, że nie umrze, dopóki nie zobaczy Mesjasza. Starzec wziął w objęcia Jezusa i powiedział: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju (...). Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie (...): światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela” (Łk 2,29–32).

Pomiędzy Symeonem a Maryją stoi prorokini Anna. „Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy” (Łk 2,38). Za plecami Symeona czekają już kapłan i jego pomocnik. Pomiędzy Matką Bożą a św. Józefem stoją natomiast dwie młode osoby, których obecności nie uzasadnia tekst biblijny. To członkinie rodziny fundatora.

Obrazek
ks. Otto Kent
 

Re: Obrazy o tematyce biblijnej

Postprzez ks. Otto Kent 20 lip 2011, 06:57

Ofiarowanie w świątyni

Mantegna, Ofiarowanie w świątyni, tempera na desce, ok.1465, Geamldegalerie, Berlin

Każdy syn pierworodny był uważany przez Żydów za własność Jahwe. Dlatego 40 dni po urodzeniu należało syna zanieść do świątyni w Jerozolimie i ofiarować go Bogu, czyli złożyć w ręce kapłana, a następnie wykupić za symboliczną opłatę.

Kiedy Święta Rodzina weszła do świątyni, podszedł do niej Symeon, starzec, któremu „Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego” (Łk 2, 26). Mantegna namalował chwilę, gdy Symeon bierze Jezusa w objęcia, by rozpoznać w Nim Mesjasza. Matka Boża patrzy na starca z ufnością, natomiast stojący w środku św. Józef przygląda mu się z niepokojem.

Oprócz Świętej Rodziny i Symeona na obrazie są jeszcze dwie osoby. Ich wzrok nie jest skierowany na Dzieciątko. Są zadumane, jakby nieobecne. Artysta zdaje się w ten sposób sugerować, że ludzie ci nie są bezpośrednio zaangażowani w obrzęd ofiarowania. I tak jest w istocie. Mantegna namalował bowiem siebie i swoją małżonkę, Nicolosię Bellini. Święty Józef natomiast ma twarz Jacopo Belliniego, ojca Nicolosii.

Nieco później niemal identyczny obraz namalował szwagier Mantegny, brat Nicolosii – Giovanni Bellini. Postanowił bowiem uwiecznić również pozostałych członków rodziny. Siebie namalowało obok Mantegny, a swą matkę Annę obok Nicolosii. W ten sposób Święta Rodzina została otoczona rodziną artysty.

Obrazek
ks. Otto Kent
 

Re: Obrazy o tematyce biblijnej

Postprzez ks. Otto Kent 21 lip 2011, 07:17

Ofiarowanie w Świątyni

Philippe de Champaigne, „Ofiarowanie w Świątyni”, olej na płótnie, 1648 Królewskie Muzeum Sztuk Pięknych, Bruksela

Każdy syn pierworodny czterdzieści dni po urodzeniu był w Świątyni w Jerozolimie ofiarowany Bogu. Rodzice składali go w ręce kapłana, a następnie „wykupywali” za symboliczną opłatą. Taką „opłatą” zwyczajowo była para synogarlic lub gołębi. Dlatego św. Józef, którego widzimy z lewej strony obrazu, niesie dwie synogarlice.

Przedstawiony w centrum obrazu człowiek, który bierze w objęcia Jezusa, to jednak nie kapłan. To pobożny starzec o imieniu Symeon, któremu Duch Święty kiedyś objawił, że nie umrze, dopóki nie zobaczy Mesjasza. Natchniony przez Ducha przyszedł do Świątyni akurat wtedy, gdy Maryja i Józef nieśli Jezusa na ceremonię ofiarowania.

Artysta namalował chwilę, w której Symeon, patrząc w niebo, mówi: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela” (Łk 2, 29–32). Matka Boża, którą widzimy na lewo od Symeona, słucha starca z uwagą.

Wśród osób namalowanych z prawej strony wyróżnia się kobieta, wskazująca palcem Dzieciątko. To wymieniona również w Ewangelii wg św. Łukasza prorokini Anna. „Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy” (Łk 2, 38).

A kapłan, który za chwilę dokona obrządku, czeka wewnątrz świątyni. Jego sylwetka jest ledwie widoczna w tle, pomiędzy Matką Bożą i Symeonem.

Obrazek
ks. Otto Kent
 

Re: Obrazy o tematyce biblijnej

Postprzez ks. Otto Kent 22 lip 2011, 06:52

Ofiarowanie w świątyni i ucieczka do Egiptu

Melchior Broederlam, tempera na desce, 1393–1399, Muzeum Sztuk Pięknych, Dijon

Świętą Rodzinę widzimy na tym obrazie dwukrotnie. Artysta przedstawił bowiem dwie następujące po sobie sceny. Malowidło trzeba „czytać” jak książkę – od lewej strony do prawej. Z lewej rozpoznajemy ofiarowanie Jezusa w świątyni, a z prawej ucieczkę Świętej Rodziny do Egiptu.

Każdy syn pierworodny był uważany przez Żydów za własność Jahwe. Dlatego czterdzieści dni po urodzeniu należało syna zanieść do świątyni w Jerozolimie i ofiarować go Bogu, czyli symbolicznie złożyć w ręce kapłana, a następnie „wykupić” za opłatą, której wysokość była uzależniona od zamożności rodziców dziecka. Dla ludzi ubogich taką opłatą były dwa gołębie.

Na obrazie Broederlama koszyk z ptakami i świecę niesie służąca w czerwonej szacie. Obok niej stoi Józef. Maryja podaje Jezusa jakiemuś mężczyźnie. Nie jest to jednak kapłan, lecz starzec Symeon. Duch Święty objawił mu kiedyś, że nie umrze, dopóki nie zobaczy Mesjasza. Natchniony przez Ducha Świętego starzec przyszedł do świątyni, wziął w objęcia Jezusa i rozpoznał w nim Zbawiciela.

Po prawej stronie widzimy Maryję jadącą z Jezusem na osiołku prowadzonym przez Józefa. Opiekun Maryi i Jezusa posila się wodą z bukłaka.

Obraz ma nietypowy kształt. Było to bowiem prawe skrzydło tryptyku, wkomponowanego w rzeźbiarską nastawę ołtarzową, znaną dziś jako Ołtarz z Dijon. Nastawa powstała na zamówienie księcia Burgundii Filipa Śmiałego dla kartuzji w Champmol koło Dijon.

Obrazek
ks. Otto Kent
 

Re: Obrazy o tematyce biblijnej

Postprzez ks. Otto Kent 23 lip 2011, 06:38

Odpoczynek podczas ucieczki do Egiptu

Joachim Patinir , Odpoczynek podczas ucieczki do Egiptu, olej na desce, 1522, Muzeum Prado, Madryt

Obraz przedstawia ucieczkę Świętej Rodziny do Egiptu przed królem Herodem, chcącym zgładzić Jezusa. W centrum kompozycji artysta umieścił Matkę Bożą z Dzieciątkiem. Święty Józef idzie do nich z daleka, z lewej strony, niosąc dzbanek mleka.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tło pełni rolę jedynie dekoracyjną. Tak jednak nie jest. Elementy krajobrazu są ilustracją scen zawartych w pismach apokryficznych.

Po lewej stronie obrazu zwraca uwagę świątynia o egzotycznych kształtach. W apokryficznej Ewangelii Pseudo-Mateusza czytamy, że Święta Rodzina w mieście Sotina w Egipcie schroniła się w świątyni, w której czczono 365 bożków. Kiedy Matka Boża z Dzieciątkiem weszła do świątyni, wszystkie posągi bożków upadły na ziemię. Po prawej stronie Matki Bożej, tuż za nią, artysta umieścił postument jednej z tych figur.

W krajobrazie po prawej stronie widzimy sylwetki rolników krzątających się przy zbożu. Współczesny widz odnosi zwykle wrażenie, że artysta nadał scenie biblijnej atmosferę codzienności, ilustrując tło obrazkiem rodzajowym. Na początku XVI wieku dla wykształconych odbiorców było jednak jasne, że scena ta ma znaczenie symboliczne. Apokryfy opowiadające o dzieciństwie Jezusa wymieniają liczne cuda, jakich miał dokonać Zbawiciel podczas ucieczki do Egiptu. Jednym z nich miał być tzw. cud pola pszenicy. Według apokryfów Jezus nakazał zbożu natychmiast wyrosnąć, aby zmylić żołnierzy goniących Świętą Rodzinę.

Obrazek
ks. Otto Kent
 

Re: Obrazy o tematyce biblijnej

Postprzez ks. Otto Kent 24 lip 2011, 13:10

Dysputa z doktorami w świątyni

"Dysputa z doktorami w świątyni", 1558, olej na płótnie, 236 x 430 cm, Muzeum Prado (Madryt) Autor: Paolo Caliari (Veronese), malarz włoski, ur. 1528 w Weronie, zm. 1588 w Wenecji

Wenecjanin z Werony

Paolo Caliari, zwany od miejsca urodzenia Veronese, był ostatnim wybitnym malarzem weneckim okresu renesansu. Jego twórczość zalicza się już zwykle do manieryzmu – epoki przejściowej między renesansem i barokiem. Obrazy Veronese cechuje wielka dekoracyjność. Tworzył on monumentalne, dynamiczne kompozycje, wypełnione zwykle wieloma postaciami. Jak wszyscy wenecjanie, przywiązywał dużą rolę do światła i koloru w swych dziełach. Wyróżniał się indywidualnym, chłodnym, szarosrebrzystym tonem.

W stylu Palladia

Tematem obrazu jest scena zaczerpnięta z Ewangelii według św. Łukasza. Gdy Jezus miał 12 lat, Święta Rodzina wybrała się do świątyni jerozolimskiej. W drodze powrotnej Matka Boża i św. Józef zauważyli, że Jezus zniknął. Szukali Go przez trzy dni. Wreszcie znaleźli Go w świątyni, gdy prowadził dysputę z uczonymi w Piśmie doktorami.
Świątynia na obrazie Veronese jest budowlą renesansową, utrzymaną w modnym w II połowie XVI wieku w północnych Włoszech palladianizmie – stylu stworzonym przez włoskiego architekta Andreę Palladio – nawiązującym do form antycznych. Dzieła Palladia wydawały się współczesnym wiernym odtworzeniem architektury starożytnego Rzymu. Veronese uznał więc, że świątynia w Jerozolimie była zbudowana w tym właśnie stylu.
Veronese wypełnił scenę naturalnym światłem. Wydaje się ono spływać z dwóch niewidocznych na obrazie okien. Jedno z nich oświetla kolumnę podwyższenia, na którym siedzi Jezus, a drugie – kolumnadę po prawej stronie.

Obniżony punkt widzenia

Na pierwszym planie widzimy kilkanaście osób. Mimo to oko widza od razu "wyławia" postać Jezusa. Artysta osiągnął ten efekt w bardzo prosty sposób. Zbawiciela umieścił na podwyższeniu (jest to zapewne znana z późniejszych synagog bima – mównica), tak, że znajduje się On znacznie wyżej niż rozmówcy. Natomiast punkt widzenia odbiorcy został obniżony w stosunku do całej sceny. Doktorzy rozmawiający z Panem znajdują się nieco wyżej niż widz. Ponadto sylwetka Jezusa została wzmocniona dwiema potężnymi kolumnami podtrzymującymi niewidoczny na obrazie daszek podwyższenia.

Portret fundatora

Doktorzy na obrazie wydają się być poważnie zaniepokojeni słowami Jezusa. Dyskutują między sobą, gorączkowo zaglądają do ksiąg. Tylko jeden z nich jest spokojny. To mężczyzna z siwą brodą stojący po prawej stronie. Uczeni podejrzewają, że jest to portret nie znanego z nazwiska fundatora dzieła. Jest to bardzo prawdopodobne, ponieważ człowiek ten wyróżnia się nie tylko spokojem, ale także strojem. Jest ubrany w habit zakonu kanoników Grobu Chrystusowego, czyli tzw. bożogrobców. Tymczasem pozostali doktorzy noszą szaty typowe dla szesnastowiecznych kupców weneckich.

Ważny drugi plan

Veronese namalował dokładnie tę chwilę, w której Matka Boża i św. Józef odnajdują Jezusa. Na pierwszym planie artysta pozostawił tylko jedną lukę pomiędzy doktorami i Jezusem. Znajduje się ona w środku kompozycji. W tle widać grupę osób, wśród których wyróżniają się Matka Boża i św. Józef (pierwszy z lewej). Znajdują się oni bardzo daleko, Veronese musiał więc zadbać, by zostali zauważeni przez widzów. Umieścił więc ich w centrum obrazu, mniej więcej na wysokości punktu widzenia odbiorcy.

Obrazek
ks. Otto Kent
 

Re: Obrazy o tematyce biblijnej

Postprzez ks. Otto Kent 25 lip 2011, 06:40

Ewangelie - Publiczna działalność

Święty Jan Chrzciciel

Leonardo da Vinci, olej na desce, 1513–1516, Luwr, Paryż

Tajemniczy uśmiech na delikatnej twarzy. Nikt tak nie malował świętego Jana Chrzciciela – ani wcześniej, ani później. Ten uśmiech jest jednak inny niż na słynnym obrazie „Mona Lisa”. Jan uśmiecha się pełniej, mocniej niż Gioconda. Jego twarz jest twarzą człowieka, który zna jakąś prawdę, napawającą go wewnętrznym spokojem i szczęściem. O tym, jaka to prawda, mówi nam gest prawej ręki Świętego.

Leonardo kilka razy, w różnych okresach swego życia, malował Jana Chrzciciela. Bez względu na to, czy portretował dziecko, czy dorosłego mężczyznę, prawie zawsze układał ręce Świętego w ten sposób, by palec wskazujący pokazywał niebo. A tuż koło rąk zawsze umieszczał mały, symboliczny krzyżyk. „Zbawienie poprzez Jezusa i Jego śmierć na krzyżu” – mówi do nas uśmiechnięty Święty.

Leonardo chciał uwagę widza skupić tylko i wyłącznie na tym wskazującym krzyż i niebo palcu oraz na uśmiechu potwierdzającym Dobrą Nowinę. Dlatego tło obrazu pogrążył w zupełnym mroku. Potem, w okresie baroku, powstawało wiele takich obrazów, ale w czasach Leonarda był to zabieg rewolucyjny. Twórcy renesansowi lubowali się w malowaniu wspaniałych krajobrazów. Wielki Leonardo zrezygnował nie tylko z tła. Oświetlił twarz i rękę Świętego nadnaturalnym światłem, umieszczając resztę sylwetki w cieniu.

Nie zostawił widzowi wyboru. Musi, patrząc na obraz, zastanowić się, co pokazuje skierowany w niebo palec i jaka jest wymowa spokojnego, choć intrygującego uśmiechu długowłosego młodzieńca odzianego w wielbłądzią skórę.

„Św. Jan Chrzciciel” to prawdopodobnie ostatni obraz artysty, namalowany u schyłku życia. Czy w uśmiechu Jana znajdował pociechę, gdy myślał o zbliżającej się śmierci?

Obrazek
ks. Otto Kent
 

Re: Obrazy o tematyce biblijnej

Postprzez ks. Otto Kent 26 lip 2011, 07:51

Krajobraz ze św. Janem Chrzcicielem nauczającym

Joachim Patinir, olej na desce, ok. 1515–1518, Królewskie Muzeum Sztuk Pięknych, Bruksela

Postać nauczającego Jana Chrzciciela i grupkę zasłuchanych w jego słowa osób widzimy z bardzo daleka. Wydają się ginąć w namalowanym z rozmachem pejzażu. W dodatku artysta umieścił punkt widzenia odbiorcy dość wysoko. Patrząc na namalowaną scenę, czujemy się, jakbyśmy stali na wzgórzu. To zachęca, by zwrócić uwagę bardziej na krajobraz niż na ludzi.

Nie jest to zabieg przypadkowy. Jan Chrzciciel mówił swoim słuchaczom rzeczy ważne. „Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 3,2) – nawoływał. Zapowiadał nadejście Mesjasza. Patinir zastosował więc ciekawy zabieg: istotę przesłania Jana Chrzciciela zawarł w sposób symboliczny w krajobrazie otaczającym świętego i jego słuchaczy.

Po prawej stronie widzimy rzekę. To Jordan, w którym Jan chrzcił ludzi. Na brzegu rzeki artysta namalował bardzo małą sylwetkę człowieka, a nieco dalej jeszcze mniejszą scenę chrztu w rzece. To postać nadchodzącego Chrystusa i Jego chrzest.

Na pierwszym planie z lewej strony stoi wielkie uschnięte drzewo, od dołu oplecione winoroślą. Symbolizuje ono biblijne drzewo życia, według legendy uschnięte po grzechu Adama i Ewy. Winorośl owijająca się wokół tego drzewa jest zapowiedzią przezwyciężenia grzechu pierworodnego dzięki ofierze Chrystusa, bowiem Ojcowie Kościoła, wykorzystując grę łacińskich słów vitis (wino) i vita (życie), identyfikowali drzewo życia z winoroślą. Poza tym winorośl symbolizuje przeistoczenie wina w krew Zbawiciela w sakramencie Eucharystii.
To, co mówi Jan, czytamy więc od prawej strony do lewej, oglądając kolejno chrzest Jezusa, Jego nadejście, czyli rozpoczęcie publicznej działalności i wyrażoną symbolicznie ofiarę.

Obrazek
ks. Otto Kent
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Muzeum Narodowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron